Inspiracja jest we mnie – wystawa

    1.13imageData: 22.07.2015 – 07.08.2015
    Godzina:
    Sala: Hol
    Miejsce: CKE Stara Rzeźnia ul. Tadeusza Wendy 14, 70-655 Szczecin, Polska
    Bilety: wstęp wolny
    Wydarzenie na www:

    11411779_823357557732584_7743370903443658528_o

    Inspiracja jest we mnie – rozmowa z Eweliną Marteniak

    Przyglądając się obrazom Eweliny Marteniak można odnieść wrażenie, że ich autorka ma duszę dziecka i osobowość wiecznej optymistki. Niewiele się pomyliłam, a po spotkaniu z malarką mogę dodać, że jej życie prywatne i zawodowe to płynnie przenikające się sfery. Wielką inspiracją dla Eweliny jest przyroda, a niezaspokojona chęć odkrywania jej tajemnic skłoniła artystkę do rozpoczęcia pracy nad nowym cyklem obrazów. Tak powstało dwadzieścia sześć płócien tworzących nową wystawę Eweliny „Kropla nieskończoności”, której wernisaż odbył się na początku lipca w szczecińskiej Starej Rzeźni.

    Patrząc w górę często zastanawiamy się nad sekretami, które kryje w sobie kosmos i jego nieskończonymi możliwościami, których zapewne nigdy nie uda nam się zgłębić i zrozumieć. Dla Eweliny przyroda, która ją otacza jest wielką tajemnicą i ciągle dostarcza jej nowe pomysły na obrazy: „Dla mnie fascynacja przyrodą jest bardzo instynktowna. Człowiek pod względem emocji oczywiście też mnie interesuje, ale to poprzez przyrodę opowiadam ludzkie emocje. Posługuję się nią, jej kształtem, aby pokazać na swoich obrazach miłość lub złość.” W swoim ogrodzie znajdowała skarby, które potem badała pod czułym okiem mikroskopu: ziarenko piasku, kroplę wody, rośliny, owady. Im więcej czasu spędzała nad obserwacją tych mikroświatów, tym głębiej zdawała sobie sprawę z ich nieskończonych możliwości i historii jakie w sobie kryją: „Na kilku milimetrach odkrywałam światy, które mnie zapraszały i było to na tyle interesujące zajęcie, że po prostu nie chciałam tego świata opuszczać. To niesamowite, że te wszystkie rzeczy mają swoją materię, kolor. Bardzo głęboko zaczęłam odczuwać nieskończoność, w której tak naprawdę my wszyscy uczestniczymy i też jej doświadczamy”. Stąd robocza nazwa dla nowych obrazów „Mikrokosmos” została ostatecznie zmieniona na „Kroplę nieskończoności”.

    Proces twórczy wymagał od Eweliny przewartościowania tego wszystkiego co zobaczyła pod mikroskopem i nadania przedmiotom nowego życia i nowych kształtów. Zależało jej, aby nowe obrazy powstawały spontanicznie i nie miały nic wspólnego z dokładnością: „Nie wyobrażałam sobie, że będę robiła tylko kopię, bo to byłoby nie do zniesienia. Wtedy spędziłabym czas na misternym oddawaniu obrazu, a ja chciałam przeżyć to, co zobaczyłam.” W przypadku Eweliny rozpoczęcie malowania uwarunkowane jest „mentalnym poukładaniem wszystkiego co ma być zrobione.” Często zdarza się, że pierwszy pomysł przychodzi artystce bardzo spontanicznie i reszta przypomina zgrabne dobieranie puzzli. Czynnikiem decydującym o dalszym powodzeniu pracy jest satysfakcja z pierwszego namalowanego obrazu. Jeśli wywoła w Ewelinie euforię, wtedy jest w stanie namalować nawet trzy obrazy pracując nieustannie dzień i noc: „Gdy przychodzi pomysł to na tyle mnie fascynuje i absorbuje, że jestem nim całkowicie pochłonięta. Tak jest do momentu, kiedy do końca się nie wypowiem i będę zadowolona. Zakończenie pracy nad obrazem objawia się różnie, czasami jest to linia lub kolor, który różni się od pozostałych. Wtedy wiem, że ten etap trzeba zakończyć, bo potem zaczyna się ozdobnictwo, a tego chcę koniecznie uniknąć.

    Ważnymi elementami obrazów Eweliny są finezyjne tytuły, ale jak sama podkreśla stara się unikać „opakowania ezoterycznego”. W przypadku „Kropli nieskończoności” sięgnęła do kilku źródeł przy nadawaniu nazw swoim pracom: języka hiszpańskiego, którym zresztą sama świetnie się posługuje, języka łacińskiego i swojego poczucia humoru. Był okres, w którym artystka celowo pozostawiała przestrzeń dla wyobraźni i opinii odbiorcom swoich prac. Indywidualne podejście do sztuki rzutuje od lat na twórczość malarki i jest ściśle powiązane z jej osobowością.

    Ewelina jest absolwentką Liceum Plastycznego w Szczecinie, ale celowo nie kontynuowała nauki na podobnym kierunku studiów. Pochodzi z artystycznej rodziny i od zawsze była samoukiem, który nie chciał przyjmować wpływów innych twórców i nauczycieli. Malarka twierdzi, że nigdy nie potrzebowała nikogo do konsultowania swoich prac i podkreśla, że nie wynika to z jej pychy, ale z głębokiej potrzeby słuchania własnej intuicji: „Największe źródło inspiracji, wpływów i doświadczeń płynie ze mnie. Ciągle jestem nienasycona i ciekawa co jeszcze nowego się we mnie pojawi i to pcha mnie do przodu. Natomiast nieustannie łączę się z innymi poprzez podróże, rozmowy czy słuchanie muzyki i to oczywiście też dostarcza mi inspiracji.” Są również artyści, których prace podziwia i często do nich wraca, ale nie ma w zwyczaju zapożyczać od nich pomysłów: „Nigdy nie uległam silnym wpływom innych autorów i nigdy nikogo do siebie nie dopuściłam.” Zamiast doradców, słucha się własnych emocji. Gdy czuje satysfakcję ze swojej pracy, nie zastanawia się już nad techniką, ani nad szczegółami, które mogłaby poprawić. Podążanie za wewnętrznym głosem prowadzi Ewelinę do pożądanych rezultatów artystycznych: „Robię to, co mi w danym momencie podpowiada serce. Łączę się ze swoją intymnością duchową, którą każdy z nas posiada.” Nie tylko obrazy Eweliny przesiąknięte są wolnością wyboru. Swoją 11-letnią córkę uczy mądrej niezależności: „Zawsze powtarzam swojej córce to, co powtarzam sobie samej: zajrzyj do środka siebie i jeśli czujesz w dany sposób to tak to pozostaw, nawet jeśli ktoś nie będzie tego rozumiał lub jeśli nie będzie się to mu podobało.

    Niezachwiana wiara we własną twórczość i drogę jaką Ewelina obrała to niewątpliwie efekt przez lata wypracowanego spokoju. To właśnie on jest najlepszym doradcą artystki: „Jeśli nie jestem pewna obrazu, to go zamalowuję. Jeśli nie jestem pewna tematu to nie zajmuję się nim. Wewnętrzny spokój pomaga mi podejmować trafne decyzje.” Dodatkowa umiejętność, która towarzyszy Ewelinie podczas pracy to koncentracja, pożądana szczególnie we wszechogarniającym chaosie. Malarka pracowała w różnych warunkach, nie zawsze komfortowych i wybranych przez nią samą. Podkreśla jednak, że nigdy nie należy tracić okazji i odpowiedniej chwili do pracy, która może pojawić się nieplanowanie: „Pracownię ma się w głowie. Wystarczy odrobina wyciszenia i można robić swoje. To jest po prostu kwestia mobilizacji i skupienia. Zawsze staram się pamiętać, że jutro mogę już nie być w formie. Trzeba łapać chwilę!

    Wymarzona chwila inspiracji może pojawić się u Eweliny podczas wykonywania skrajnie różnych czynności. Przygotowywanie posiłku, zabawa z córką, wypełnianie dokumentów, rozmowa w języku hiszpańskim, fotografowanie, tańczenie salsy – tam kryją się pomysły na kolejne obrazy! Przecież życie prywatne i zawodowe to jedno i to samo.

    Tekst: Agnieszka Szelega
    Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Pomorze Zachodnie